Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Artykuły

03.10.2018_02

Wzrost już jest, teraz czas na technikę

67102018

Maksymilian Duda w zasadzie niczym szczególnym nie wyróżnia się wśród swoich rówieśników, no – może swoim zamiłowaniem do koszykówki oraz… wzrostem.

Młody mikołowianin ma bowiem 14 lat i 204 centymetry wzrostu! Dzięki temu zdobył powołanie do reprezentacji Polski U-14, gdzie jest najwyższym zawodnikiem na boisku.

Duży od małego
– Zawsze był wyrośnięty. Już taki przyszedł na świat. Kiedy w przedszkolu robiono grupowe zdjęcie, fotograf prosił, by zszedł z ławki, a on wcale na niej nie stał. Po prostu był wyższy o głowę od pozostałych dzieciaków – wspomina jego tata Krzysztof Duda, który sam do niskich nie należy – 192 centymetry wzrostu, a mama Paulina ma 175 centymetrów.
Ich młodszy syn, Sebastian, ma 11 lat i – jak mówi jego tata, wzrostem się nie wyróżnia – ale ułomkiem nie jest. – Taki wzrost to też problem chociażby z kupnem ubrań, szczególnie butów. Już teraz Maks nosi numer 50-51 – dodaje pan Krzysztof.

Na początku była piłka kopana
14-latek swoją przygodę ze sportem rozpoczął od piłki nożnej. Miał 10 lat, gdy zaczął trenować w AKS, ale przy swoim wzroście nie był tak szybki, a chciał uprawiać sport.
– Sam poza grą w reprezentacji koszykarskiej ZST nie uprawiałem tej dyscypliny, ale uznałem, że ta będzie dla mojego syna najlepsza – przyznaje jego tata.
Nie tylko on był takiego zdania, bowiem kiedy Maksymilian chodził jeszcze do SP5, wypatrzył go trener koszykarski Michał Bentkowski. W rezultacie zaproponował mu grę w Uczniowskim Klubie Sportowym 27 Katowice. Dzięki temu Maks od trzech lat gra w tej drużynie, gdzie trenerem i wychowawcą jest Paweł Wołk-Jankowski.
– Ze względu na wzrost, a jest najwyższy w ekipie, gra na pozycji środkowego. Najpierw treningi odbywały się dwa razy w tygodniu, obecnie codziennie po półtorej godziny, a w weekendy są rozgrywane mecze ligowe. Codziennie wstaje po szóstej, by zdążyć na autobus do Katowic, bowiem na co dzień chodzi do SP 27 w Katowicach – dopowiada jego tata.

Więcej w papierowym wydaniu Gazety Mikołowskiej

Polecamy w najnowszym numerze - pozostałe artykuły

KALENDARIUM

NA AFISZU

01.10.2018 plakat219.10.2018 plakat 001 

 06.10.2018 plakat2 00119.10.2018 plakat 002

16.10.2018 plakat 00218.10.2018 plakat 001

18.10.2018 plakat 00218.10.2018 plakat 003

14.10.2018 plakat2 00414.10.2018 plakat2 005

Przewiń na górę