Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Artykuły

01.02.2018_1

Kids Noise – Tańczyć może każdy

53022018

Wojtek Żukowski ma 11 lat, chodzi do kl. Vb Szkoły Podstawowej nr 6 w Borowej Wsi.

Jego ulubione przedmioty to wychowanie fizyczne, muzyka i angielski. Uczy się hiszpańskiego i gra na gitarze. Jeździ na nartach i snowboardzie, gra w tenisa, tańczy, trenował karate. Jest członkiem szkolnego teatru „Nibylandia”.
Jego największe pasje to jednak piłka nożna i breakdance. Jest kapitanem drużyny klubu Burza Borowa Wieś (rocznik 2006), gra na pozycji napastnika lub pomocnika. Jak mówi, ćwiczy pod okiem świetnego trenera Roberta Gąsiora. Drużyna Wojtka w 2017 roku awansowała do ligi wojewódzkiej. W zeszłym roku mikołowianin dwukrotnie reprezentował podokręg śląski, kilka razy zdobywał na zawodach tytuł Najlepszego Zawodnika i Najlepszego Strzelca.
Drugą pasją jest breakdance. Na pytanie, co by wybrał, odpowiada:
– Obydwa świetnie się uzupełniają. Kondycja piłkarska pomaga mi w występach breakdance, a gibkość i ruchy taneczne ułatwiają zmylenie zawodników na boisku.
Poczucie rytmu
Przygodę z tańcem jako pierwsza w rodzinie rozpoczęła Natalia, 15–letnia siostra Wojtka. Pięć lat temu zobaczyła występ tancerza w programie „Mam talent” i natychmiast zadecydowała, że chce uprawiać breakdance.
Nie było to takie proste. Wszystkie kluby w pobliżu oferowały głównie zajęcia hip–hop dla dzieci, tymczasem Natalię interesował wyłącznie breakdance. W końcu trafiła do szkoły „Iskra” w Gliwicach. Rok później na zajęcia dołączył Wojtek.
Breakdance wymaga od tancerza świetnych predyspozycji fizycznych, dobrej kondycji, a także wysokiego poczucia rytmu. Te cechy ma z pewnością nasz rozmówca:
– To mama zachęciła mnie, abym dołączył do siostry. Początki nie były łatwe. Na pierwszych zajęciach nie umiałem kroków, wyszedłem z sali z płaczem i chciałem wracać do domu. Na korytarzu mama pokazała mi ćwiczoną figurę. Załapałem w mig, wróciłem do grupy i rozpocząłem regularne treningi – opowiada.
– Z perspektywy czasu myślę, że to była świetna decyzja. I nie mam tu na myśli wyników, a raczej relacje między rodzeństwem. Dzieci spędzają ze sobą sporo czasu, ćwiczą razem, mają wspólne tematy, jeżdżą na zawody, oglądają filmiki i komentują zawodników. Dzięki temu mają naprawdę fajny kontakt, a to jest dla nas – rodziców – najważniejsze – mówi mama Monika.

Więcej w papierowym wydaniu Gazety Mikołowskiej

Polecamy w najnowszym numerze - pozostałe artykuły

KALENDARIUM

NA AFISZU

29.01.2018 plakat 00229.01.2018 plakat1 001 

16.02.2018 plakat 001 12.02.2018 plakat 001

16.02.2018 plakat 00221.02.2018 plakat

 07.02.2018 plakat27.01.2018 plakat 003

16.02.2018 plakat 00312.02.2018 plakat 002

27.01.2018 plakat 004plakat 24.02 fraktal

Przewiń na górę