Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

05.12.2018_18

Włos z głowy spadnie

30122018

Wioletta Kopka została mistrzynią świata w kategorii Old School Barber

W ramach rywalizacji trzeba liczyć się z różnymi konsekwencjami. W szczypiorniaku złamane palce są na porządku dziennym. Szachiście raczej nawet przysłowiowy włos z głowy nie spadnie. W konkurencji, w której nasza rozmówczyni wywalczyła pod koniec października mistrzostwo świata, włosy sypią się na podłogę nieustannie.

Czesanie lalek
Wioletta Kopka od kiedy pamięta, chciała strzyc i czesać. Nawet jako małą dziewczynkę nie kusiła jej tak atrakcyjna alternatywa, jak piosenkarstwo. Za to lalki miała zawsze perfekcyjnie wyczesane. Kolejne etapy edukacji podporządkowane były celowi w postaci własnego salonu fryzjerskiego. Taki z powodzeniem prowadzi już od wielu lat i chociaż, jako właścicielka, musi poświęcać sporo uwagi kwestiom zarządzania, to nie wyobraża sobie dnia bez kontaktu z głową klienta.
Kiedy tradycyjne fryzjerstwo nie miało już przed nią zbyt wielu tajemnic, w ramach ucieczki przed zawodową monotonią zainteresowała się pokrewną dziedziną, zwaną barberstwem. Jak sama twierdzi, wszystko zaczęło się od podglądania. Śledziła tematyczne internetowe kanały poświęcone doprowadzeniu do ładu zarośniętych męskich twarzy. W końcu, przy okazji strzyżenia, zaproponowała klientowi, że może zająć się także jego brodą. Ten nie zawahał się i dobrze na tym wyszedł.

Brzytwa dziadka
Chociaż narzędzia używane przez barberów nie są obce przedstawicielom starej fryzjerskiej szkoły, to przejście z jednej specjalności w drugą wcale nie jest takie proste i wymaga pracy. W początkach nowej zawodowej pasji najbardziej brakowało pani Wioletcie krytycznego spojrzenia fachowca.
– W moim kącie byłam sama – mówi.
Start ułatwiały z kolei wcześniejsze doświadczenia z ukochanym dziadkiem, którego choroba Parkinsona doprowadziła, iż – jak wspomina z ciepłym uśmiechem – zmusił wnuczkę, aby nauczyła się ostrzyć brzytwę na pasku i dbała o jego wygląd.
W ubiegłym roku w grudniu informowaliśmy w Gazecie Mikołowskiej o wygranej naszej bohaterki w polskich eliminacjach do mistrzostw świata w kategorii Old School Barber. O konkursie dowiedziała się, szperając w internecie w poszukiwaniu informacji o szkoleniach. Jako osoba nieznana wcześniej w środowiskowej elicie, udała się do Gdańska i wygrała. Zaowocowało to powołaniem jej wraz z laureatami kolejnych pięciu miejsc do kadry narodowej.
Zaistniała sytuacja z automatu dodała pani Wioletcie zawodowego prestiżu. Nie było to jednak pretekstem do osiadania na laurach, tylko przyczynkiem do wytężonej pracy. Regulamin kadry był ścisły. Kolejne miesiące to wyczerpujące weekendowe zjazdy treningowe i ciężka harówka pod kierunkiem Lucjana Szajbla. Tydzień pracy w mikołowskim zakładzie, a potem różnie – Gdańsk, Łódź, Warszawa i zajęcia zaczynane nieraz o 22 w sobotę, a kończone o 3 w nocy. Chwila na sen i znów to samo od rana do 16, by jeszcze przed poniedziałkiem móc zdążyć wrócić do domu.

Więcej w papierowym wydaniu Gazety Mikołowskiej

Polecamy w najnowszym numerze - pozostałe artykuły

KALENDARIUM

NA AFISZU

30.11.2018 plakat1 00109.12.2018 plakat2 001 

 09.12.2018 plakat 00109.12.2018 plakat 002

10.12.2018 plakat 00110.12.2018 plakat 002

09.12.2018 plakat2 00209.12.2018 plakat 003

09.12.2018 plakat 00409.12.2018 plakat2 003

Przewiń na górę