Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

03.05.2018_14

Jest wiosna, pojawiły się dziki

17052018

„To są bardzo inteligentne zwierzęta, szybko uczą się, gdzie szukać resztek jedzenia”

Z wiosennej pogody korzysta nie tylko człowiek, ale cała przyroda, w tym również dzikie zwierzęta. O ile ich aktywność ogranicza się do kniei, gdzie my jesteśmy gośćmi, nie ma problemu. Zaczyna się w momencie, kiedy ta przyroda w swym ważącym czasem 200 kilogramów i posiadającym kły wydaniu zjawa się pod naszymi oknami. Chodzi oczywiście o dziki, czyli problem, od którego Mikołów nie jest wolny.

Spacer po Plantach
O dzikach regularnie pojawiających się w Kamionce, w okolicach Śmiłowic czy Rety wiadomo nie od dziś. Jednak bodaj najbardziej spektakularne tourne dziczej rodziny mieliśmy w maju ubiegłego roku, kiedy locha z młodymi pojawiła się w centrum Mikołowa, sto metrów od rynku, bo na Plantach. Eskapadę dziczej familii można by potraktować jako ciekawostkę, gdyby nie fakt, iż coraz więcej mikołowian na co dzień musi znosić takie sąsiedztwo.
– Tu był kiedyś ogród warzywny, tam małe boisko, a teraz wszystko jest zryte i zniszczone. Tu miałem kompostownik, do którego dziki przychodziły, mimo że teren jest ogrodzony. Ta siatka dla ważącego dwieście kilo odyńca nie jest żadną przeszkodą, nagina ją i wchodzi jak do siebie – mówi jeden z mieszkańców ulicy Poprzecznej, który napisał do naszej redakcji.
Jego dom znajduje się na uboczu, wokół są pola i niewielki zagajnik.
– Stołowały się na polach poniżej mojego domu. Był czas, że myśliwy z mojego tarasu mógł takiego dzika ustrzelić. Teraz nie może, bowiem zmieniły się przepisy określające, w jakiej odległości od zabudowań można strzelać. Zwiększono ją do 150 metrów, a wokół jest kilka domów, które stoją bliżej. Strzały umilkły, a dziki jak się pojawiały, tak się pojawiają. Boję się dziecko same puścić do szkoły, tak blisko podchodzą, a najwięcej widać je właśnie teraz, wiosną, kiedy lochy wychodzą z młodymi – kontynuuje.
Zapewnia, że nie jest to tylko jego problem.
– Po sąsiedzku mamy drukarnię, pracuje tam wiele pań, które skarzą się, że nieraz musiały przed dzikami uciekać, a te z obecności człowieka nic sobie nie robią – dopowiada.

Więcej w papierowym wydaniu Gazety Mikołowskiej

Polecamy w najnowszym numerze - pozostałe artykuły

KALENDARIUM

NA AFISZU

29.04.2018 plakat 00103.05.2018 plakat2 001 

21.05.2018 plakat2 21.05.2018 plakat

20.05.2018 pakat 00320.05.2018 pakat 004

 20.05.2018 pakat 00520.05.2018 plakat2 003

20.05.2018 plakat2 00220.05.2018 plakat2 001

20.05.2018 pakat 00720.05.2018 pakat 008

Przewiń na górę