Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Zaczęło się od 400 listów

Podróże stały się ich sposobem na życie. Wrażeniami dzielą się ze słuchaczami w MBP

34a12201734b12201734c122017

Alicja i Janusz Murzynowscy od 1,5 roku mieszkają w małym domku w Mikołowie, gdzie przeprowadzili się z blokowiska w Katowicach. Zawsze chcieli mieć własny kawałek ziemi, w końcu się udało.
< Realizując kolejne swoje marzenia, udowadniacie, że wszystko jest tylko kwestią czasu.

A.M. – Szukaliśmy swojego miejsca. Będąc w kwiecie wieku, zdecydowaliśmy się kupić dom. Najpierw spodobał nam się jeden w Rybniku, ale z bliska nie zrobił na nas wielkiego wrażenia. Umówiliśmy się z architektem, który zaproponował, abyśmy kupili działkę i sami wybudowali dom. No cóż, tej wersji nie braliśmy pod uwagę, ale nic nie stało na przeszkodzie, aby tak zrobić.
< Przede wszystkim nie boicie się podejmować decyzji. Czy tak było też z podróżowaniem?
J.M. – Oczywiście. Na mapie naszych wycieczek są między innymi Izrael, Jordania, Tybet, Hiszpania, Kreta, Etiopia, Włochy, Chiny, Madera, Malta, Wyspy Kanaryjskie oraz Korsyka.
< Kiedy tak naprawę zaczęło się to zafascynowanie wyjazdami?
A.M. – Jako dziecko zbierałam zagraniczne znaczki, dzięki którym zbliżałam się do wielkiego świata. Słuchałam audycji radiowych o innych kontynentach. W końcu namówiłam rodziców na prenumeratę czasopisma „Poznaj świat”.
J.M. – Ja prenumerowałem „Morze”.
A.M. – W szkole średniej moja nauczycielka języka francuskiego rozdała adresy Francuzów, którzy chcieli korespondować z Polakami. Ta forma była kiedyś bardzo popularna. Wpadła mi też w ręce francuska gazeta, gdzie były listy czytelniczek, które chciały nawiązać kontakt z dziewczynami z Polski. Napisałam i dostałam ponad 400 listów! Zostawiłam sobie kilkanaście, a resztą obdzieliłam znajomych, którzy znali język francuski.
< Korespondowała pani z nimi?
A.M. – Oczywiście, ale nie tylko z nimi pisałam. Jedna z francuskich rodzin poszukiwała w Polsce swoich korzeni. Mając jedynie dokument chrztu ojca, chciała odnaleźć kuzynki. Wówczas bez telefonu, bez internetu robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby je odnaleźć. Chodź długo to trwało, udało się. Poszukiwane kuzynki mieszkają na Ukrainie, piszą do francuskiej rodziny, odwiedzają się.

Więcej w papierowym wydaniu Gazety Mikołowskiej

KALENDARIUM

NA AFISZU

30.11.2017 plakat 00309.12.2017 plakat 001 

12.12.2017 plakat 24.11.2017 plakat 002

10.12.2017 plakat 00109.12.2017 plakat 002

 13.12.2017 plakat11.12.2017 plakat 002

10.12.2017 plakat 00209.12.2017 plakat 004

26.11.2017 plakat2 00210.12.2017 plakat 003

Przewiń na górę