Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Wielka ucieczka (2)

Przerwany lot – śladem wydarzeń zapoczątkowanych 1 września 1939 roku w Bujakowie

42a12201742b122017

Przed miesiącem zamieściliśmy w Gazecie Mikołowskiej artykuł „Dzieje bohaterskich pilotów” poświęcony okolicznościom zestrzelenia 1 września 1939 roku w Bujakowie polskiego samolotu oraz przedstawiliśmy sylwetki członków jego dwuosobowej załogi, czyli zabitego wówczas Zygmunta Czyżowskiego, a także Jana Konikowskiego. Dzisiaj zakończenie tej niezwykłej historii.

Kierunek BorNholm
Kazimierz Rauchfleisch, mimo zainteresowania głównie przedwojenną awiacją, nie mógł sobie odmówić dalszych poszukiwań. Próbował zgłębić późniejsze losy pilota z Bujakowa. Na jednym z forów internetowych wpadł na ślad relacji z wystawy o ucieczkach z Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej zorganizowanej przez muzeum na duńskiej wyspie Bornholm.
W jedną z takich spektakularnych ucieczek zamieszany był Jan Konikowski.
Przed świętami, 17 grudnia 1949 roku, piloci kpt. Mieczysław Sadowski, kpt. Tomasz Tomaszewski i kpt. Jan Konikowski odbywali regularny rejs samolotem Li2T z Katowic do Gdańska z międzylądowaniem w Łodzi. Tam do pilotów dołączyły incognito żony Sadowskiego oraz Tomaszewskiego wraz z dziećmi (Konikowski był kawalerem). Kobiety kupiły bilety na swoje panieńskie nazwiska, by nie wzbudzać niczyich podejrzeń. Na pokładzie znajdowali się także dwaj pracownicy Urzędu Bezpieczeństwa oraz jeden oficer UB, którego personaliów ani celu podróży nie znamy.
Piloci przez całą drogę mylnie informowali nawigatora o położeniu samolotu. Uciekinierzy musieli wprowadzić w błąd także kontrolę naziemną, oszukać system radarowy i zabezpieczyć się przed ewentualnym buntem na pokładzie. Li 2T o numerze SP–LBF zamiast wylądować w Gdańsku minął lotnisko, zmienił kurs i skierował swój lot na Bornholm.
Będący na pokładzie funkcjonariusz Urzędu Bezpieczeństwa oraz niewtajemniczony nawigator zorientowali się za późno, zareagowali dopiero 5 minut przed lądowaniem. Po wylądowaniu 15 osób poprosiło władze duńskie o udzielenie azylu politycznego, wśród nich byli członkowie załogi, ich rodziny i kilku pasażerów. Odmowę powrotu wyrazili ochraniający samolot ubecy. Nie wiemy, co stało się z podróżującym do Gdańska oficerem UB, jednak należy przypuszczać, że wrócił do kraju i cała sytuacja skończyła się dla niego tragicznie.

Więcej w papierowym wydaniu Gazety Mikołowskiej

KALENDARIUM

NA AFISZU

30.11.2017 plakat 00309.12.2017 plakat 001 

12.12.2017 plakat 24.11.2017 plakat 002

10.12.2017 plakat 00109.12.2017 plakat 002

 13.12.2017 plakat11.12.2017 plakat 002

10.12.2017 plakat 00209.12.2017 plakat 004

26.11.2017 plakat2 00210.12.2017 plakat 003

Przewiń na górę