Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Podróż za jeden uśmiech

Paweł Gruszczyk zwiedza Europę, jeżdżąc autostopem i korzystając z couchsurfingu

28102017

Darmowy nocleg, możliwość poznania innych krajów i kultur od przysłowiowej kuchni, zawarcie nowych znajomości, kontakt z językiem obcym, spontaniczność w podróżowaniu, możliwość zobaczenia miejsca, którego być może nigdy byśmy nie odwiedzili. To tylko nieliczne atuty couchsurfingu czyli „surfowania po kanapach”. A co to jest?

– To darmowe korzystanie z miejsca noclegowego. Jest ono możliwe dzięki portalowi społecznościowemu, który zrzesza couchsurferów z całego świata. Mogą oni korzystać z miejsc noclegowych oferowanych przez innych użytkowników lub udostępnić przestrzeń we własnym mieszkaniu wybranym przez siebie gościom. Albo i jedno, i drugie. Zostałem couchsurferem, ponieważ przede wszystkim szukam oszczędności – przyznaje 22–letni Paweł Gruszczyk, student II roku AWF w Katowicach, który nie wyobraża sobie innej formy podróżowania, a na dodatek autostopem.

Najpierw kolarstwo
W tym roku wspólnie ze swoją dziewczyną 21–letnią Zofią Aleksandrowicz przejechał tym sposobem 9 państw europejskich, łącznie 4 tys. km. Podróż trwała 3 tygodnie.
– Policzyliśmy, że jechaliśmy 62 pojazdami: w tym autami osobowymi, ciężarówkami, tirami, kamperami – śmieje się. – Najpierw dotarliśmy do Wiednia, gdzie spaliśmy u znajomego w ramach couchsurfingu, potem celem była Chorwacja. Nocowaliśmy w hostelach, na kempingach lub na dziko nad morzem. Byliśmy m.in. na wyspach Pag i Hvar, w Albanii, Macedonii, Serbii, na Węgrzech.
Z upływem czasu odkrywa coraz to nowsze zainteresowania.
– Od zawsze lubiłem sport. Będąc jeszcze uczniem szkoły podstawowej, jeździłem na zawody, gdzie startowałem w biegach przełajowych. Kiedy miałem 12 lat, zafascynował mnie rower i tak pokonywałem najpierw dystans 50–60 km. Potem wciągnęło mnie kolarstwo szosowe. Tata zorganizował mi stary stalowy rower marki Romet, który wyremontowaliśmy i zacząłem jeździć na dłuższych dystansach. Pięć lat temu trafiłem do klubu LK UKS Pszczyna. Niestety, kontuzja wykluczyła dalsze moje starty. Zacząłem więc kontynuować inną moją pasję – podróże, a od niedawna fotografowanie – opowiada.

Więcej w papierowym wydania Gazety Mikołowskiej

KALENDARIUM

NA AFISZU

08.10.2017 plakat 00108.10.2017 plakat 002 

17.09.2017 plakat 002 08.10.2017 plakat 003

16.10.2017 plakat08.10.2017 plakat 004

 13.10.2017 plakat 00211.10.2017 plakat

13.10.2017 plakat 00314.10.2017 plakat1 001

18.10.2017 plakat115.10.2017 4plakat

Przewiń na górę